League of Legends Wiki
Advertisement
League of Legends Wiki

Tutaj jest moje miejsce. To miejsce nas wszystkichZeri

Zeri — nieustępliwa, charakterna młoda kobieta wywodząca się z klasy robotniczej Zaun — korzysta ze swojej elektrycznej magii, aby ładować samą siebie i swoją niestandardową, stworzoną specjalnie dla niej broń. Jej niestabilna moc odzwierciedla jej emocje, a otaczające ją iskry obrazują błyskawicznie szybkie podejście do życia. Zeri jest pełna współczucia względem innych, a miłość do rodziny i domu towarzyszy jej w każdej walce. Chociaż jej szczere chęci pomocy przynoszą czasami odwrotny skutek, Zeri wierzy w jedno: stań murem za swoją społecznością, a społeczność stanie murem za tobą.

Iskierka Zaun[]

Zeri przyszła na świat w dużej, wywodzącej się z klasy robotniczej rodzinie, która otaczała ją ciepłem, opieką i wieloma bardzo silnymi przekonaniami. Trud życia nie był im obcy — niebezpieczeństwa Zaun odebrały im ukochane osoby. Nawet w obliczu cierpienia ich siłę stanowiła jednak wspólnota.

Od chwili narodzin Zeri była w wyjątkowy sposób związana z elektrycznością. Każdy jej chichot wywoływał iskrę. Jej płacz powodował wyładowania. Magia nie była w Zaun niczym niespotykanym, jednak elektryzujący urok Zeri miał w sobie coś nietypowego. Jego moc zmieniała się w zależności od emocji dziewczynki — niekiedy bywał spokojny i uziemiony, innymi razy wzbierał gwałtownie niczym burza. Jeszcze nim Zeri osiągnęła wiek nastoletni, wszyscy sąsiedzi już wiedzieli, że w większości przypadków za awarie prądu odpowiada właśnie ona, a nie przerwany obwód. Życie w Zaun było pięknym chaosem, jak mawiała jej babcia, i nikt nie uosabiał tego powiedzenia lepiej niż sama Zeri.

Nie wszyscy uważali jednak jej dziwactwa za urokliwe. Dla rodziny i przyjaciół Zeri była kochanym nieszczęściem. Dla innych była... po prostu nieszczęściem. Podczas sporadycznych porywów, kiedy jej pojedyncze ładunki strzaskały jedną czy dwie uliczne latarnie (bo na pewno nie było ich dwanaście), Zeri zdawało się nawet, że widziała przebłyski czegoś — lub kogoś — ale wtedy nie miała czasu się nad tym zastanawiać. Chciała móc lepiej kontrolować swoje niestabilne moce i choć była zdeterminowana, by osiągnąć cel, nie należała do szczególnie cierpliwych osób… a to nie działało na jej korzyść.

Każda iskra przynosiła jednak kolejną możliwość.

Pewnego dnia, kiedy Zeri przechadzała się między sprzedawcami wystawiającymi się na Antresoli, ziemią wstrząsnęły podziemne wykopy. Drgania błyskawicznie przerodziły się w siejące zniszczenie trzęsienie ziemi. Zeri nie traciła ani chwili — z prędkością błyskawicy ruszyła między walące się budynki, aby wydobyć uwięzione wewnątrz ofiary. Kiedy świat dookoła niej rozpadał się w tumanach pyłu, Zeri przypominała wściekłą smugę. Wiedziała, że chembaronowie mieli w pobliżu kopalnie, które założyli zaraz po tym, jak oświadczyli, że odkryli zasoby o potencjale bijącym hextech na głowę. Nie ujawnili jednak ryzyka, jakie wiązało się z ich niekontrolowanym wydobywaniem.

Im szybciej Zeri się poruszała, tym większy gromadził się w niej ładunek. Zdała sobie wtedy sprawę z tego, w jaki sposób może wykorzystywać swoje moce i jak wiele znaczą dla niej jej rodzinne strony — nawet jeżeli dla baronów były one niczym. Presja wydobyła z niej wszystko, co najlepsze.

Gdy opadł pył, ocaleni zebrali się razem, aby podziękować Zeri. Pod powierzchnią ulgi w dziewczynie kryła się jednak złość — wiedziała, że mogłaby uratować więcej osób, gdyby tylko potrafiła lepiej nad sobą panować.

To, co udało się osiągnąć Zeri, w zupełności jednak wystarczyło, aby przykuć uwagę baronów. Dziewczyna doskonale wiedziała, że będą chcieli do niej dotrzeć, nieważne, ile żyć przy tym poświęcając… a nie mogła narażać innych na niebezpieczeństwo. Nie po raz kolejny. Aby ochronić innych przed samą sobą, Zeri przeczesała gruzy na miejscu katastrofy kopalnianej i skonstruowała kurtkę, która umożliwiła jej opanowanie swojej elektryczności, a tym samym odwróciła od niej wzrok baronów. Teraz była w stanie powstrzymywać swój dar, aby chronić potrzebujących.

Przechodząc zniszczonymi ulicami, Zeri widziała dookoła załamanych ludzi. Rodziny z wielkim trudem starały się odbudować swój dobytek, a Zeri pomagała im, jak tylko mogła, bez korzystania ze swoich mocy. Im więcej jednak pomagała, tym więcej widziała. Robotnicy wychodzili z siebie, aby odpalić generatory. Rodzice dwoili się i troili, aby przyrządzić posiłki na niedziałających płytach kuchennych. Ci ludzie nie mieli nikogo, kto by się za nimi wstawił — a już na pewno nie kogoś z jej darem. Zdawała sobie sprawę, że jej dzielnica — ani żadna inna podobna do niej — nigdy nie będzie naprawdę bezpieczna, jeżeli wszystko zostanie po staremu. Baronowie postrzegali ich wyłącznie jako przedmioty, które można porzucić; jako surowce, które można wyeksploatować do cna.

Zeri wiedziała, co należy zrobić. Nie mogła czekać na kolejny „wypadek” przy pracy kopalni. Musiała przenieść tę walkę do baronów.

Dziewczyna ruszyła naprzód niczym jednoosobowa armia, wysyłając wstrząsy elektryczne ulicami całego Zaun. Rozniosły się wieści, że ktoś niszczy linie zaopatrzeniowe chembaronów. Świadkowie mówili o „błyskawicy” uderzającej szybciej, niż można ją zobaczyć. Rozwścieczeni poniesionymi stratami lokalni baronowie zawiązali rzadko wśród nich spotykane przymierze. Ich połączone siły były w stanie krzyżować plany Zeri, gdziekolwiek by się nie udała. Dziewczyna próbowała się dostosować, atakować szybciej… jednak to nie wystarczało w starciu z bezgranicznymi zasobami baronów.

Zeri się wycofała. Jej ciało było wycieńczone, a moce — przygaszone. Baronowie działali wspólnie. Ona była sama.

Kierując się do domu, Zeri godziła się z myślą, że wszystkich zawiodła. Na miejscu zastała jednak swoją rodzinę, przyjaciół, a nawet ludzi, których nie znała — wszyscy byli gotowi stawić czoła swoim ciemiężcom. W swoich odbudowanych domach ludzie odnaleźli rozpaloną na nowo odwagę. Zeri nigdy nie czuła się tak wielce zainspirowana… chociaż to właśnie ona była inspiracją dla pozostałych. To ona była iskierką, która wznieciła ich płomień.

Nie była już sama. Z pomocą sąsiadów matka dziewczyny stworzyła dla niej karabin. Broń ta została wykonana z materiałów podarowanych przez tych, za których Zeri walczyła: ludzi z Antresoli. Amunicję karabinu stanowiły emocje dziewczyny — lufa z przewodzącego elektryczność materiału wzmacniała moc, która płynęła bezpośrednio z rąk Zeri. W zestawieniu z kurtką, którą dziewczyna wcześniej stworzyła, pozwalało jej to na lepszą kontrolę własnego napięcia i ładowanie precyzyjnych — a przynajmniej względnie precyzyjnych — strzałów eksplozywnej energii elektrycznej. Zeri spojrzała ciepło na swoją rodzinę i wszystkich sąsiadów. Sądziła, że wszystkich ich straci przez swój zryw do walki… ale ponieważ ona wstawiła się za nimi, teraz to oni wstawili się za nią.

Wspierana przez swoją społeczność Zeri walczy w imię tych, którzy sami nie mogą podjąć walki. Zaun nie jest idealne. Zeri też daleko do perfekcji. Czasami jednak wystarcza jedna iskierka, aby zmienić świat.

Przypisy

Advertisement