FANDOM


(Przygotowanie + dodanie rozwoju.)
 
(Nie pokazano 48 wersji utworzonych przez 14 użytkowników)
Linia 1: Linia 1:
{{Nagłówek bohatera}}
 
 
{{Podsumowanie bohatera|nocats|nostats}}
 
{{Podsumowanie bohatera|nocats|nostats}}
  +
{{Biografia bohatera infoboks
  +
| Bohater = Vel'Koz
  +
| Obraz =
  +
| 1:Skórka = M.W. Vel'Koz
  +
| 2:Skórka = Świetlisty Vel'Koz
  +
| 3:Skórka = Na Pewno Nie Vel'Koz
  +
| Przydomki =
  +
*Oko Pustki
  +
*{{tt|Vel'Koz|„Pojmować Przez Zagładę”}}
  +
| Płeć = Mężczyzna
  +
| Rasa = [[Dziecko Pustki]]
  +
| Broń = {{ai|Promień Dezintegracji Istot Żywych|Vel'Koz|Energia Pustki}}
  +
| Miejsce urodzenia = {{gi|Runeterra}}
  +
| Przynależność = {{gi|Pustka}}
  +
| Rezydencja = {{gi|Runeterra}}
  +
| Krewni = {{tt|Obserwatorzy|Twórcy}}
  +
| Grupy =
  +
*{{gi|M.W.}}
  +
*{{gi|Świetliste}}
  +
*{{gi|Na Pewno Nie}}
  +
| Powiązani = {{ci|Kha'Zix}}, {{ci|Cho'Gath}}, {{ci|Kog'Maw}}, {{ci|Rek'Sai}}
  +
| Linki =
  +
*[https://universe.leagueoflegends.com/pl_PL/champion/velkoz/ Uniwersum]
  +
*[https://youtu.be/rO7c1xrpWGY Pierwszy Kontakt]
  +
*[https://universe.leagueoflegends.com/pl_PL/story/velkoz-color-story/ Inny rodzaj głodu]
  +
*[https://universe.leagueoflegends.com/pl_PL/story/the-eye-in-the-abyss/ Oko z otchłani]
  +
}}
  +
{{cytat|Tylko w dekonstrukcji leży prawda.|{{ci|Vel'Koz}}}}
  +
Nie wiadomo, czy Vel'Koz był pierwszym z [[Dziecko Pustki|Dzieci Pustki]], które pojawiły się w {{gi|Runeterra|Runeterze}}, ale na pewno żaden inny pomiot nie prześcignął go pod względem chłodnego, wykalkulowanego postrzegania świata. Choć jego pobratymcy pożerają lub profanują wszystko wokół, on woli analizować i obserwować fizyczny wymiar — oraz dziwne, wojownicze istoty, które go zamieszkują — szukając słabości, które {{gi|Pustka}} mogłaby wykorzystać. Lecz Vel'Koz bynajmniej nie przygląda się temu wszystkiemu biernie. Atakuje zagrażające mu osobniki, wystrzeliwując zabójczą plazmę, a nawet rozrywając samą materię świata.
   
== Historia ==
+
== Oko Pustki ==
''Wkrótce''
+
Aby w pełni zrozumieć grozę, jaką jest Vel'Koz, trzeba najpierw poznać historię [[Obserwator]]ów i ich ślepoty na świat śmiertelników.
   
== Cytaty ==
+
Za wymiarem materialnym, a raczej ''pod'' nim, znajduje się ziejąca otchłań. Jest to kraina {{gi|Pustka|Pustki}}, w której nie ma miejsca dla istot śmiertelnych ani nieśmiertelnych. Nie ma sensu pytać, w jaki sposób czy dlaczego powstała — liczy się tylko to, że istnieje. Pustka jest wieczna. Pustka pożera wszystko.
''Wkrótce''
 
<tabber>
 
Klasyczny=
 
;Przy wyborze
 
   
;Żart
+
W lodowatej, bezkresnej ciemności rządy sprawuje nieprzenikniona nicość. Przez wiele eonów była na swój sposób czysta. Panował pokój, o ile takie słowo może mieć tam jakiekolwiek znaczenie.
   
;Prowokacja
+
Nagle coś się zmieniło. Nie w świecie Pustki, lecz gdzieś indziej. To było życie, to było… coś, co pojawiło się znikąd, ocierając się o olbrzymie, zimne, bezkształtne byty dryfujące pośród kompletnej ciemności. Przed tym wydarzeniem nie były one nawet w pełni świadome swojej zdolności odczuwania zmysłami, a teraz nie mogły już ani chwili dłużej znieść obecności tego czegoś — innego świata pełnego obezwładniającej siły tworzenia.
   
;Atak
+
Byty przyglądały się uważnie. Analizowały.
   
;Ruch
+
A wkrótce Obserwatorzy sami zaczęli być obserwowani. Malutkie umysły śmiertelników, które próbowały ich dosięgnąć, nie zasługiwały na uwagę. Były jak przebłyski światła na najdalszym skraju otchłani. A jednak Obserwatorzy dostrzegli w nich szansę na wdarcie się do świata materii, zniszczenie go i uciszenie nieznośnego pulsowania rzeczywistości poza obrębem Pustki.
   
;Śmiech
+
Najśmielsi z nich rozerwali zasłonę i pomknęli w górę, lecz pogubili się w nieznanej dotąd liniowej, materialnej naturze rzeczywistości. Na chwilę pojawiły się ''czas, ciepło i ból...''
   
|-|
+
A później wszystko ogarnął chłód. Przejście zostało zamknięte, a dziesiątki Obserwatorów utknęło bez ruchu w przestrzeni pomiędzy dwoma światami.
Mecha Vel'Koz=
 
;Żart
 
   
;Prowokacja
+
Ci, którzy pozostali w Pustce, musieli się cofnąć. Nie mieli pojęcia, co się wydarzyło, ale wiedzieli, że zostali zdradzeni.
   
;Prowokacja na mapie [[Howling Abyss]]
+
Postanowili przystosować się do sytuacji.
   
;Prowokując {{ci|Kassadin|Kassadina}}
+
Sięgając do obcego świata, Obserwatorzy zaczerpnęli z prymitywnej materii, z którego się składał. Nadali jej kształt, wypaczyli ją i obdarzyli świadomością. Twory te były pierwszymi z Dzieci Pustki, które stały się jej oczami i uszami, wysłane do krainy koszmarów, by obserwować, słuchać i zdobywać informacje.
   
;Prowokując [[Yordle|yordla]]
+
Jeden z nich zdecydowanie się wyróżniał. Był prawdopodobnie najstarszym z pomiotów, a na pewno istniał najdłużej poza granicami otchłani. Nieszczęśnicy, którzy mieli okazję go spotkać, nadawali mu wiele imion. Tysiące lat przed tym, jak [[Icathia]] poznała moc Pustki w bitwie, prymitywne ludy {{gi|Shurima|Shurimy}} lękały się diabła zwanego ''Vel'Kozem'', który wypełzał z podziemi, by wykradać sny mędrców. Choć jego miano nie ma dosłownego tłumaczenia we współczesnej mowie, oznacza mniej więcej „pojmować przez zagładę”.
   
;Prowokując {{ci|Zilean|Zileana}}
+
Nienasycony głód wiedzy doprowadził Vel’Koza w najdalsze zakątki świata — na najwyższe szczyty i do najmroczniejszych głębin. Ten sprytny i metodyczny stwór w milczeniu obserwował, jak rodzą się i upadają cywilizacje, poświęcił wiele stuleci na przeczesywanie dna oceanu, by odkryć jego tajemnice, a nawet śledził ruchy gwiazd na nieboskłonie.
   
;Atak
+
Całą zdobytą wiedzę zanosi z powrotem do wyłomów w materii {{gi|Runeterra|Runeterry}} — żeby podzielić się nią z Obserwatorami — i bez wahania zabija każdego śmiertelnika, który stanie mu na drodze.
   
;Ruch
+
Bowiem Pustka jest wieczna i pożre nas wszystkich.
   
</tabber>
+
== Inny rodzaj głodu ==
  +
Pocałowawszy żonę na pożegnanie, oparłem włócznię na ramieniu i razem z pozostałymi opuściłem wioskę. Było jeszcze wcześnie i pierwsze promienie słońca dopiero rozjaśniały leśną gęstwinę '''Tokogolu''', kiedy nasza szóstka przedzierała się do punktu obserwacyjnego przy wydeptanym szlaku. Wędrowaliśmy bez zbędnego bagażu — nasza warta miała potrwać jedynie do następnego księżyca, kiedy to inni włócznicy mieli nas zastąpić. Tokogol graniczył z {{gi|Noxus|-em}}, którego narastająca ostatnimi czasy agresja skłaniała władców do ciągłego ostrzenia włóczni.
   
== Rozwój ==
+
Nasza podróż była krótka i nudna — marzenie żołnierza. Maszerowaliśmy przez większość dnia, aż w końcu ujrzeliśmy odległy kształt strażnicy. Ogień sygnałowy płonął, pozdrawiając nas z daleka cienkim słupem białego dymu. Atmosfera wśród moich towarzyszy była pogodna, gawędziliśmy ze sobą jak bracia i bliscy przyjaciele. Choć naszym zadaniem było obserwowanie granicy w poszukiwaniu oznak wojny, jej widmo było w Tokogolu nikłe.
=== Tajemnicza Inwazja ===
 
Poniżej jest jeden z filmików, w których Vel'Koz nawiedza osoby streamujące na żywo (30 styczeń - 2 luty):
 
   
[[Plik:Trick2g Invasions My Way|center|335px]]
+
Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że brama jest otwarta, mimo że nie została zniszczona ani wyważona. Ogarnęło nas dziwne uczucie, nieprzyjemny chłód wędrujący w górę kręgosłupa. Po minach pozostałych widziałem, że czują to samo.
   
=== Ujawnienie ===
+
Uformowaliśmy niewielki mur z tarcz, ustawiwszy się w dwa szeregi, i przekroczyliśmy ostrokół, spodziewając się zobaczyć ślady rzezi — gruzy, zniszczenia i trupy Noxian.
''Pustka gotuje się by wysłać nową potworność: Vel’Koza. Przerażająca istota, której jedynym celem jest nauka. Vel'Koz chłonie wiedzę poprzez liczne badania i testy. Na nieszczęście dla obiektów jego badań, Vel'Koz ma tendencję do pełnego eksploatowania i niszczenia swoich królików doświadczalnych.''<ref>[http://eune.leagueoflegends.com/pl/news/champions-skins/champion-reveal/velkoz-oko-pustki-ujawniony Vel'Koz, Oko Pustki, ujawniony]</ref>
 
   
'''''Umiejętności'''''
+
Nic takiego jednak nie znaleźliśmy.
*{{ai|Dezintegracja Organiczna|Vel'Koz|Pasywna: Dezintegracja Organiczna}}
 
**''Umiejętności Vel'Koza Dezintegrują swoje cele. Po trzykrotnym uderzeniu dowolną umiejętnością, potwory, stwory i bohaterowie drużyny przeciwnej podlegają Dezintegracji i otrzymują dodatkowe - nieuchronne obrażenia. Przeciwnicy tracą ładunki Dezintegracji poprzez unikanie umiejętności Vel'Koza przez pewien czas.''
 
*''{{ai|Rozszczepienie Plazmowe|Vel'Koz|Q: Rozszczepienie Plazmowe}}''
 
**''Vel'Koz wystrzeliwuje plazmowy piorun, który spowalnia i zadaje obrażenia pierwszej napotkanej postaci. Gdy Rozszczepienie Plazmowe uderzy w cel, osiągnie maksymalny zasięg lub zostanie ponownie aktywowane, rozdziela się pod kątami 90 stopni. Rozszczepione pioruny zadają takie same obrażenia i nakładają takie samo spowolnienie.''
 
*''{{ai|Wyłom Pustki|Vel'Koz|W: Wyłom Pustki}}''
 
**''Vel'Koz wysyła promień w linii prostej, który rozrywa przestrzeń, otwierając tymczasowe przejście do Pustki, po czym eksploduje. Zarówno początkowy wyłom, jak i opóźniona eksplozja zadają obrażenia oraz nakładają na przeciwników ładunki Dezintegracji.''
 
*''{{ai|Tektoniczne Rozerwanie|Vel'Koz|E: Tektoniczne Rozerwanie}}''
 
**''Po chwili opóźnienia, Vel'Koz zakłóca zaznaczony obszar, wybijając wszystkich znajdujących się w jego obrębie przeciwników w powietrze i zadając im obrażenia. Zaatakowani przeciwnicy znajdujący się w pobliżu Vel’Koza są również odrzuceni na niewielką odległość.''
 
*''{{ai|Promień Dezintegracji Istot Żywych|Vel'Koz|R: Promień Dezintegracji Istot Żywych}}''
 
**''Vel'Koz wystrzeliwuje ciągły promień energii, który przez krótką chwilę podąża za kursorem i Dezintegruje wszystkich przeciwników w zasięgu.''
 
   
<gallery widths="500" hideaddbutton="true" position="center">
+
Naszym oczom ukazał się widok całkowicie przeciętnej strażnicy. Pod wciąż pełnymi jedzenia garnkami czerwienił się żar palenisk. Mokre ubrania wisiały na sznurach, a lampiony nadal tkwiły na tykach, jak zawsze nocą. Spojrzeliśmy po sobie, zaniepokojeni i niepewni. Nasi towarzysze najwyraźniej rozpłynęli się w powietrzu.
Vel'Koz Screenshots.jpg
 
</gallery>
 
   
'''''<u>Rozgrywka</u>'''''
+
— Co tu się wydarzyło? — wyszeptał '''Bel'''. Rozproszyliśmy się, by poszukać jakichkolwiek oznak życia.
   
Vel’Koz jest magiem zasięgowym stworzonym by zadawać ogromne ilości obrażeń w ciągnących się walkach zespołowych. Z dużym zasięgiem jego ataków, dostępnym już od początku rozgrywki, Vel’Koz jest kruchą, lecz bardzo groźną postacią, która bardzo polega na swoich sojusznikach, którzy winni go chronić, by mógł okazać swą prawdziwą moc w późnych etapach gry.
+
Może ich pojmano? zastanawiał się '''Ulryk'''.
   
'''''Środkowa aleja'''''
+
Zbliżyłem się do ostrokołu. Część drewna została spalona na węgiel. Wyciągnąłem rękę, ale wystarczyło lekkie muśnięcie, by wierzchnia warstwa się osypała, ukazując krąg gładkiego drewna. Znaleźliśmy podobne ślady w różnych częściach obozowiska, ale nikt z nas nie wiedział, w jaki sposób powstały.
   
''Vel'Koz to postać bazująca na swej mocy, nie na szybkości czy innych. Jego badania najlepiej przeprowadzać na środkowej alei Summoner's Rift. Wieże są tutaj bardziej ściśnięte, co daje Oku Pustki lepsze szanse na ucieczkę, gdy dżungler przeciwnika będzie chciał stanąć na drodze między nim, a królikiem doświadczalnym. Mały zasięg ataku Vel’Koza sprawia, że często jest on chrapką dla przeciwników, jednak posiada odpowiedni zestaw narzędzi w swych umiejętnościach, które odwodzą jego oponentów na alei od chęci rozpoczęcia bezpośredniej walki. Przeciwnicy na środkowej alei, którzy chowają się za własnymi stworami, są narażeni na atak Wyłomem Pustki, natomiast na otwartej przestrzeni poradzi sobie z nimi Rozszczepienie Plazmowe. Częste używanie jego umiejętności obfituje w wiele benefitów. Pełne naładowanie Dezintegracji Organicznej zadaje wyraźnie odczuwalne - nieuchronne obrażenia, zmuszając przeciwników do wyboru pomiędzy złotem z zabitych stworów i ucieczką do czasu aż ładunki Dezintegracji nie wygasną. Dzięki dobremu wyczuciu i umiejętnemu wykorzystaniu Rozszczepienia Plazmowego, Vel'Koz może jednocześnie sterować atakiem między stworami i uzyskać dodatkowy zasięg wykorzystując geometrię strzału.''
+
Nagle usłyszeliśmy okrzyk i wszyscy przybraliśmy bojową pozycję. ''Chodźcie, szybko!''
   
''Vel'Koz przemienia się w zupełnie złowieszczą bestię, gdy tylko uzyska dostęp do Promienia Dezintegracji Istot Żywych. Jego Superumiejętność zadaje potężne obrażenia każdemu, kto stanie na linii strzału, jednak wolne kierowanie, sprawia że dogodna pozycja jego użycia jest tutaj bardzo ważna. Dlatego też użycie jej działa najefektowniej po seriach kilku ataków, kiedy jego przeciwnicy są dokładnie „obadani” Dezintegracją Organiczną i wystarczająco okaleczeni by trzymać się na dystans. Nawet ściana stworów nie przeciwstawi się niszczycielskiej mocy Promienia Dezintegracji Istot Żywych, który bez trudności przeszywa wszystkich przeciwników na swej drodze.''
+
To był głos '''Afrona'''. Natychmiast do niego popędziliśmy. Stał nieruchomo nad jakimś ciałem.
   
'''''Walki Drużynowe'''''
+
— To '''Halryn''' — powiedział Afron. — Syn garbarza.
   
''Gdy dochodzi do starć na mapie, najbezpieczniejszą pozycją Vel’Koza tyły drużyny i ciągłe nękanie przeciwników Rozszczepieniem Plazmowym i Tektonicznym Rozerwaniem. Jeśli jednak Vel'Koz odnajdzie się w niekomfortowej pozycji, Rozszczepienie Plazmowe połączone z ucieczką i używaniem Wyłomu Pustki na pewno zniechęci bohaterów przed dalszą pogonią. W dogodnych sytuacjach natomiast będzie on próbował oddzielić swe obiekty badań od reszty grupy przed użyciem Rozerwania Tektonicznego i Rozszczepienia Plazmowego, tak by szybko je dorwać i zniszczyć.''
+
Młody mężczyzna leżał skulony na ziemi, a włosy przysłaniały mu bladą twarz. Nie zauważyliśmy żadnych śladów walki, krwi ani ran.
   
''W walkach na pełną skalę, z obustronną wymianą ognia, Vel'Koz nadal najlepiej czuje się na tylnych liniach, korzystając na przemian: z kontroli nad walką, jaką daje mu Rozszczepienie Plazmowe oraz ładunków Dezintegracji. Wsparcie sojuszników jest tutaj absolutnie bezwarunkowe, ponieważ gdy wojownicy drużyny przeciwnej dobiorą się do niego, nie sprawi im trudności skrócenie go o mackę lub dwie. Oczywiście Vel'Koz ma kilka asów w rękawie gwarantujących jego bezpieczeństwo: Rozszczepienie Plazmowe w takich przypadkach jest niezastąpione, ponieważ umożliwia atakowanie i stałą ucieczkę, a połączone z efektem odbicia, jakie daje mu Tektoniczne Rozerwanie pozwala mu w spokoju oddalić się od zagrożenia. Na koniec, gdy na przeciwnikach jawią się rany od jego ataków, gdy jego drużyna przybierze dobrą pozycję dla jego Superumiejętności, Oko Pustki wystrzeliwuje Promień Dezintegracji Istot Żywych by zanurzyć ich w palącym promieniu potężnych obrażeń.''
+
Wyjąłem nóż. Uklęknąłem i podsunąłem ostrze pod nos Halryna. To był zimny dzień i na ostrzu od razu pojawiła się delikatna para, ukazując się i znikając w rytm płytkiego, miarowego oddechu.
   
=== Ewolucja Vel'Koza ===
+
Żyje oznajmiłem, chwytając go za ramię. Odskoczyliśmy, gdy tylko przewróciłem go na plecy.
[[Plik:Mecha Vel'Koz - Zapowiedź.jpg|center|500px]]
 
''Użytkownik: Kreator''<ref>[http://eune.leagueoflegends.com/pl/news/champions-skins/skin-preview/wspaniala-ewolucja-mecha-velkoza Wspaniała Ewolucja Mecha Vel'Koza]</ref>
 
   
''Hasło: <nowiki>*************</nowiki>''
+
Oczy Halryna były szeroko otwarte, ale kryła się w nich tylko pustka. Wyglądało na to, że jest przytomny, choć jego prawe oko po prostu patrzyło w niebo, pozbawione światła.
   
''Obiekt: BC.Inwigilator''
+
Ale to nie to nas tak odrzuciło.
   
''Dostęp do: BC.INWIGILATOR.v3.log2.25 uzyskany''
+
Na bogów — wysapał Ulryk. Afron splunął, by odegnać licho, a my poszliśmy za jego przykładem.
   
''Pojmany obiekt badań unosi się w powietrzu mimo braku skrzydeł i napędów odrzutowych. Działa laserowe i pozostałe elementy uzbrojenia świadczą o pochodzeniu z Pustki oraz możliwościach Zmechanizowania. Obiekt cechuje wysoka inteligencja, lecz i tak podda się mojej woli.''
+
Tam, gdzie było lewe oko Halryna, została tylko czarna dziura. Uczestniczyłem w wystarczającej liczbie bitew, by rozpoznać obrażenia od włóczni albo miecza, ale żadna znana mi broń nie powodowała takich ran. Była zbyt równa i precyzyjna, by mogła powstać podczas bitwy. Twarzy chłopca nie wykrzywiał grymas bólu.
   
''Usunięcie organicznego pancerza [[Pustka|Pustki]] to dla mnie chleb powszedni, lecz jego zamiana na czerwono-metaliczną zbroję z brązu jest już ukoronowaniem mego poczucia estetyki. Postanowiłem nie ograniczać jego poziomu inteligencji, lecz po części ograniczyć wolę z nią związaną. Stworzenie to będzie jedynie przetwarzać informacje niezbędne do zniszczenia celu. Inne funkcje zostały wyłączone. Nieco podrasowałem jego uzbrojenie, zwiększając natężenie laserów i dodając gdzieniegdzie rakiety.''
+
Kto mu to zrobił? spytał Bel. Dzikie zwierzę? A może to jakaś zaraza?
   
''Pierwszym testem '''Inwigilatora''' będzie rozpoznanie komórki '''Ruchu Oporu''', zdobycie informacji na temat całej siatki i pozbycie się kłopotliwego przywódcy obozu. Ulepszony, poddany wspaniałej ewolucji, a przede wszystkim '''mój!''' Mecha Vel’Koz mnie nie zawiedzie.''
+
Odsunęliśmy się od ciała przerażeni. Nie zmarszczył brwi Caer, sięgając do torby z ziołami i kompresami, którą miał przy pasie. Rana się nie jątrzy. To nie była zaraza.
  +
  +
— Znajdźcie resztę — rozkazał Bel. — Teraz.
  +
  +
Znajdowaliśmy ich jednego po drugim. To byli nasi bracia, mężczyźni z wioski, którzy sprzedawali ryby i wykuwali oręż. Wszyscy byli pozbawieni lewego oka i uparcie trwali w bezruchu. Wydawali się niemal spokojni, co napawało nas jeszcze większym lękiem.
  +
  +
Afron spojrzał na Bela. — Co teraz?
  +
  +
— Trzeba ostrzec innych — rzekł Ulryk.
  +
  +
— Przed czym? — zapytał '''Caer'''. — Nie mamy pojęcia, co tu się dzieje.
  +
  +
Rozgorzała kłótnia. Wszyscy przekrzykiwali się nawzajem. Wciągnąłem głośno powietrze, a wraz z nim zapach dymu.
  +
  +
— Czekajcie.
  +
  +
Ucichli, patrząc na mnie wyczekująco. Przełknąłem ślinę.
  +
  +
— Skoro wszyscy są w tym stanie — wskazałem na ogień sygnałowy za naszymi plecami — to kto rozpalił o...
  +
  +
Ulryk został wyrzucony w powietrze, zanim zorientowaliśmy się w sytuacji. Oślepił mnie błysk światła, ale zdążyłem dostrzec olbrzymi, ciemny kształt. Słyszałem klątwy, przysięgi i modły dochodzące z ust moich towarzyszy. Wszystko ucichło nagle z odgłosem przypominającym trzask bicza, po którym dało się słyszeć ogłuszający, wibrujący wrzask.
  +
  +
Gdy odzyskałem wzrok, leżałem na ziemi.
  +
  +
Spojrzałem w dół, by ujrzeć własne, połamane nogi. Pozostali wojownicy, moi bracia i przyjaciele, również leżeli na ziemi, tępo wpatrując się w niebo.
  +
  +
Słyszałem tylko jeden głos. Odwróciłem się, by ujrzeć jego źródło. Mogłem jedynie patrzeć, jak Afron, zaledwie szesnastoletni młodzieniec, wije się pod cielskiem potwora. Skąpany w ostrym fioletowym świetle zatrząsł się gwałtownie, gdy jedno z odnóży stwora zatopiło się w jego czaszkę, przebijając oko. Przestał krzyczeć, stając się pustą łupiną jak wszyscy inni.
  +
  +
Wówczas potwór zwrócił swoje nienawistne spojrzenie w moją stronę.
  +
  +
Znalazł się przy mnie w ułamku sekundy. Spojrzałem w jego olbrzymie oko i poczułem, jak w monstrum wzbiera niewyobrażalny głód. Nie łaknął jedzenia, lecz czegoś, co znajdowało się znacznie głębiej. Moja dusza chwiała się na skraju przepaści, a bezlitosny głód próbował ściągnąć ją w dół...
  +
  +
''Nie.''
  +
  +
Jestem '''Hennis Kydarn''', wojownik i włócznik z Tokogolu. Postanowiłem nie dać mu tej satysfakcji i nie krzyczeć, nawet kiedy jedna z jego macek wbiła się w moje oko. Bólu nie było...
  +
  +
''...gdy pracowałem. Analiza może powodować fizyczne cierpienie, jeśli tego pragnę, ale tym razem mi na tym nie zależało. Nauczyłem się wiele o bólu i sposobach jego wykorzystania.''
  +
  +
''Posiadane przez tego osobnika informacje są cenne, jak każda wiedza. Osada, relacje, kasty. Pewna samica, potomstwo... Osobnik wzbrania się przed analizą, ale z łatwością go złamię.''
  +
  +
''Pochłonąwszy już całą możliwą wiedzę, udaję się tutaj, by rozpowszechnić zgromadzone dane.''
  +
  +
''Znajdująca się pode mną wyrwa to kanał dla informacji, które zostaną przekazane do prawdziwego świata. Stworzenia, które go zamieszkują, określają go mianem {{gi|Pustka|Pustki}}. Bez wątpienia mają dar do tworzenia dziwnych nazw — co dowodzi, jak daleko jestem od ukończenia swojego zadania.''
  +
  +
''Otacza mnie wszechświat wiedzy, wielkiej mocy i odległych krain, a ja zamierzam poznać wszystko. Oferuję te informacje tu i teraz, a reszta nadejdzie z czasem.''
  +
  +
''Przyjmować.''
  +
  +
''Pożerać.''
  +
  +
''Uczyć się.''
   
 
{{Przypisy}}
 
{{Przypisy}}
 
{{Nawigacja:Bohaterowie|Podstrona=/historia}}
 
{{Nawigacja:Bohaterowie|Podstrona=/historia}}
   
  +
[[cs:Vel'Koz/Příběh]]
  +
[[de:Vel'Koz/Hintergrund]]
 
[[en:Vel'Koz/Background]]
 
[[en:Vel'Koz/Background]]
  +
[[es:Vel'Koz/Historia]]
  +
[[fr:Vel'Koz/Historique]]
  +
[[ru:Вел'Коз/Background]]
 
[[Kategoria:Strony historii bohaterów]]
 
[[Kategoria:Strony historii bohaterów]]

Aktualna wersja na dzień 16:42, sie 27, 2019

Tylko w dekonstrukcji leży prawda. Vel'Koz
Nie wiadomo, czy Vel'Koz był pierwszym z Dzieci Pustki, które pojawiły się w  Runeterze, ale na pewno żaden inny pomiot nie prześcignął go pod względem chłodnego, wykalkulowanego postrzegania świata. Choć jego pobratymcy pożerają lub profanują wszystko wokół, on woli analizować i obserwować fizyczny wymiar — oraz dziwne, wojownicze istoty, które go zamieszkują — szukając słabości, które  Pustka mogłaby wykorzystać. Lecz Vel'Koz bynajmniej nie przygląda się temu wszystkiemu biernie. Atakuje zagrażające mu osobniki, wystrzeliwując zabójczą plazmę, a nawet rozrywając samą materię świata.

Oko Pustki Edytuj

Aby w pełni zrozumieć grozę, jaką jest Vel'Koz, trzeba najpierw poznać historię Obserwatorów i ich ślepoty na świat śmiertelników.

Za wymiarem materialnym, a raczej pod nim, znajduje się ziejąca otchłań. Jest to kraina  Pustki, w której nie ma miejsca dla istot śmiertelnych ani nieśmiertelnych. Nie ma sensu pytać, w jaki sposób czy dlaczego powstała — liczy się tylko to, że istnieje. Pustka jest wieczna. Pustka pożera wszystko.

W lodowatej, bezkresnej ciemności rządy sprawuje nieprzenikniona nicość. Przez wiele eonów była na swój sposób czysta. Panował pokój, o ile takie słowo może mieć tam jakiekolwiek znaczenie.

Nagle coś się zmieniło. Nie w świecie Pustki, lecz gdzieś indziej. To było życie, to było… coś, co pojawiło się znikąd, ocierając się o olbrzymie, zimne, bezkształtne byty dryfujące pośród kompletnej ciemności. Przed tym wydarzeniem nie były one nawet w pełni świadome swojej zdolności odczuwania zmysłami, a teraz nie mogły już ani chwili dłużej znieść obecności tego czegoś — innego świata pełnego obezwładniającej siły tworzenia.

Byty przyglądały się uważnie. Analizowały.

A wkrótce Obserwatorzy sami zaczęli być obserwowani. Malutkie umysły śmiertelników, które próbowały ich dosięgnąć, nie zasługiwały na uwagę. Były jak przebłyski światła na najdalszym skraju otchłani. A jednak Obserwatorzy dostrzegli w nich szansę na wdarcie się do świata materii, zniszczenie go i uciszenie nieznośnego pulsowania rzeczywistości poza obrębem Pustki.

Najśmielsi z nich rozerwali zasłonę i pomknęli w górę, lecz pogubili się w nieznanej dotąd liniowej, materialnej naturze rzeczywistości. Na chwilę pojawiły się czas, ciepło i ból...

A później wszystko ogarnął chłód. Przejście zostało zamknięte, a dziesiątki Obserwatorów utknęło bez ruchu w przestrzeni pomiędzy dwoma światami.

Ci, którzy pozostali w Pustce, musieli się cofnąć. Nie mieli pojęcia, co się wydarzyło, ale wiedzieli, że zostali zdradzeni.

Postanowili przystosować się do sytuacji.

Sięgając do obcego świata, Obserwatorzy zaczerpnęli z prymitywnej materii, z którego się składał. Nadali jej kształt, wypaczyli ją i obdarzyli świadomością. Twory te były pierwszymi z Dzieci Pustki, które stały się jej oczami i uszami, wysłane do krainy koszmarów, by obserwować, słuchać i zdobywać informacje.

Jeden z nich zdecydowanie się wyróżniał. Był prawdopodobnie najstarszym z pomiotów, a na pewno istniał najdłużej poza granicami otchłani. Nieszczęśnicy, którzy mieli okazję go spotkać, nadawali mu wiele imion. Tysiące lat przed tym, jak Icathia poznała moc Pustki w bitwie, prymitywne ludy  Shurimy lękały się diabła zwanego Vel'Kozem, który wypełzał z podziemi, by wykradać sny mędrców. Choć jego miano nie ma dosłownego tłumaczenia we współczesnej mowie, oznacza mniej więcej „pojmować przez zagładę”.

Nienasycony głód wiedzy doprowadził Vel’Koza w najdalsze zakątki świata — na najwyższe szczyty i do najmroczniejszych głębin. Ten sprytny i metodyczny stwór w milczeniu obserwował, jak rodzą się i upadają cywilizacje, poświęcił wiele stuleci na przeczesywanie dna oceanu, by odkryć jego tajemnice, a nawet śledził ruchy gwiazd na nieboskłonie.

Całą zdobytą wiedzę zanosi z powrotem do wyłomów w materii  Runeterry — żeby podzielić się nią z Obserwatorami — i bez wahania zabija każdego śmiertelnika, który stanie mu na drodze.

Bowiem Pustka jest wieczna i pożre nas wszystkich.

Inny rodzaj głodu Edytuj

Pocałowawszy żonę na pożegnanie, oparłem włócznię na ramieniu i razem z pozostałymi opuściłem wioskę. Było jeszcze wcześnie i pierwsze promienie słońca dopiero rozjaśniały leśną gęstwinę Tokogolu, kiedy nasza szóstka przedzierała się do punktu obserwacyjnego przy wydeptanym szlaku. Wędrowaliśmy bez zbędnego bagażu — nasza warta miała potrwać jedynie do następnego księżyca, kiedy to inni włócznicy mieli nas zastąpić. Tokogol graniczył z  Noxusem, którego narastająca ostatnimi czasy agresja skłaniała władców do ciągłego ostrzenia włóczni.

Nasza podróż była krótka i nudna — marzenie żołnierza. Maszerowaliśmy przez większość dnia, aż w końcu ujrzeliśmy odległy kształt strażnicy. Ogień sygnałowy płonął, pozdrawiając nas z daleka cienkim słupem białego dymu. Atmosfera wśród moich towarzyszy była pogodna, gawędziliśmy ze sobą jak bracia i bliscy przyjaciele. Choć naszym zadaniem było obserwowanie granicy w poszukiwaniu oznak wojny, jej widmo było w Tokogolu nikłe.

Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że brama jest otwarta, mimo że nie została zniszczona ani wyważona. Ogarnęło nas dziwne uczucie, nieprzyjemny chłód wędrujący w górę kręgosłupa. Po minach pozostałych widziałem, że czują to samo.

Uformowaliśmy niewielki mur z tarcz, ustawiwszy się w dwa szeregi, i przekroczyliśmy ostrokół, spodziewając się zobaczyć ślady rzezi — gruzy, zniszczenia i trupy Noxian.

Nic takiego jednak nie znaleźliśmy.

Naszym oczom ukazał się widok całkowicie przeciętnej strażnicy. Pod wciąż pełnymi jedzenia garnkami czerwienił się żar palenisk. Mokre ubrania wisiały na sznurach, a lampiony nadal tkwiły na tykach, jak zawsze nocą. Spojrzeliśmy po sobie, zaniepokojeni i niepewni. Nasi towarzysze najwyraźniej rozpłynęli się w powietrzu.

— Co tu się wydarzyło? — wyszeptał Bel. Rozproszyliśmy się, by poszukać jakichkolwiek oznak życia.

— Może ich pojmano? — zastanawiał się Ulryk.

Zbliżyłem się do ostrokołu. Część drewna została spalona na węgiel. Wyciągnąłem rękę, ale wystarczyło lekkie muśnięcie, by wierzchnia warstwa się osypała, ukazując krąg gładkiego drewna. Znaleźliśmy podobne ślady w różnych częściach obozowiska, ale nikt z nas nie wiedział, w jaki sposób powstały.

Nagle usłyszeliśmy okrzyk i wszyscy przybraliśmy bojową pozycję. — Chodźcie, szybko!

To był głos Afrona. Natychmiast do niego popędziliśmy. Stał nieruchomo nad jakimś ciałem.

— To Halryn — powiedział Afron. — Syn garbarza.

Młody mężczyzna leżał skulony na ziemi, a włosy przysłaniały mu bladą twarz. Nie zauważyliśmy żadnych śladów walki, krwi ani ran.

Wyjąłem nóż. Uklęknąłem i podsunąłem ostrze pod nos Halryna. To był zimny dzień i na ostrzu od razu pojawiła się delikatna para, ukazując się i znikając w rytm płytkiego, miarowego oddechu.

— Żyje — oznajmiłem, chwytając go za ramię. Odskoczyliśmy, gdy tylko przewróciłem go na plecy.

Oczy Halryna były szeroko otwarte, ale kryła się w nich tylko pustka. Wyglądało na to, że jest przytomny, choć jego prawe oko po prostu patrzyło w niebo, pozbawione światła.

Ale to nie to nas tak odrzuciło.

— Na bogów — wysapał Ulryk. Afron splunął, by odegnać licho, a my poszliśmy za jego przykładem.

Tam, gdzie było lewe oko Halryna, została tylko czarna dziura. Uczestniczyłem w wystarczającej liczbie bitew, by rozpoznać obrażenia od włóczni albo miecza, ale żadna znana mi broń nie powodowała takich ran. Była zbyt równa i precyzyjna, by mogła powstać podczas bitwy. Twarzy chłopca nie wykrzywiał grymas bólu.

— Kto mu to zrobił? — spytał Bel. — Dzikie zwierzę? A może to jakaś zaraza?

Odsunęliśmy się od ciała przerażeni. — Nie — zmarszczył brwi Caer, sięgając do torby z ziołami i kompresami, którą miał przy pasie. — Rana się nie jątrzy. To nie była zaraza.

— Znajdźcie resztę — rozkazał Bel. — Teraz.

Znajdowaliśmy ich jednego po drugim. To byli nasi bracia, mężczyźni z wioski, którzy sprzedawali ryby i wykuwali oręż. Wszyscy byli pozbawieni lewego oka i uparcie trwali w bezruchu. Wydawali się niemal spokojni, co napawało nas jeszcze większym lękiem.

Afron spojrzał na Bela. — Co teraz?

— Trzeba ostrzec innych — rzekł Ulryk.

— Przed czym? — zapytał Caer. — Nie mamy pojęcia, co tu się dzieje.

Rozgorzała kłótnia. Wszyscy przekrzykiwali się nawzajem. Wciągnąłem głośno powietrze, a wraz z nim zapach dymu.

— Czekajcie.

Ucichli, patrząc na mnie wyczekująco. Przełknąłem ślinę.

— Skoro wszyscy są w tym stanie — wskazałem na ogień sygnałowy za naszymi plecami — to kto rozpalił o...

Ulryk został wyrzucony w powietrze, zanim zorientowaliśmy się w sytuacji. Oślepił mnie błysk światła, ale zdążyłem dostrzec olbrzymi, ciemny kształt. Słyszałem klątwy, przysięgi i modły dochodzące z ust moich towarzyszy. Wszystko ucichło nagle z odgłosem przypominającym trzask bicza, po którym dało się słyszeć ogłuszający, wibrujący wrzask.

Gdy odzyskałem wzrok, leżałem na ziemi.

Spojrzałem w dół, by ujrzeć własne, połamane nogi. Pozostali wojownicy, moi bracia i przyjaciele, również leżeli na ziemi, tępo wpatrując się w niebo.

Słyszałem tylko jeden głos. Odwróciłem się, by ujrzeć jego źródło. Mogłem jedynie patrzeć, jak Afron, zaledwie szesnastoletni młodzieniec, wije się pod cielskiem potwora. Skąpany w ostrym fioletowym świetle zatrząsł się gwałtownie, gdy jedno z odnóży stwora zatopiło się w jego czaszkę, przebijając oko. Przestał krzyczeć, stając się pustą łupiną jak wszyscy inni.

Wówczas potwór zwrócił swoje nienawistne spojrzenie w moją stronę.

Znalazł się przy mnie w ułamku sekundy. Spojrzałem w jego olbrzymie oko i poczułem, jak w monstrum wzbiera niewyobrażalny głód. Nie łaknął jedzenia, lecz czegoś, co znajdowało się znacznie głębiej. Moja dusza chwiała się na skraju przepaści, a bezlitosny głód próbował ściągnąć ją w dół...

Nie.

Jestem Hennis Kydarn, wojownik i włócznik z Tokogolu. Postanowiłem nie dać mu tej satysfakcji i nie krzyczeć, nawet kiedy jedna z jego macek wbiła się w moje oko. Bólu nie było...

...gdy pracowałem. Analiza może powodować fizyczne cierpienie, jeśli tego pragnę, ale tym razem mi na tym nie zależało. Nauczyłem się wiele o bólu i sposobach jego wykorzystania.

Posiadane przez tego osobnika informacje są cenne, jak każda wiedza. Osada, relacje, kasty. Pewna samica, potomstwo... Osobnik wzbrania się przed analizą, ale z łatwością go złamię.

Pochłonąwszy już całą możliwą wiedzę, udaję się tutaj, by rozpowszechnić zgromadzone dane.

Znajdująca się pode mną wyrwa to kanał dla informacji, które zostaną przekazane do prawdziwego świata. Stworzenia, które go zamieszkują, określają go mianem  Pustki. Bez wątpienia mają dar do tworzenia dziwnych nazw — co dowodzi, jak daleko jestem od ukończenia swojego zadania.

Otacza mnie wszechświat wiedzy, wielkiej mocy i odległych krain, a ja zamierzam poznać wszystko. Oferuję te informacje tu i teraz, a reszta nadejdzie z czasem.

Przyjmować.

Pożerać.

Uczyć się.

Przypisy

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.