Chwila moment... Zanim zaczniesz przeglądać mój profil muszę się dowiedzieć, kim jesteś, by wiedzieć, jak Cię powitać.

Twoje zdrowie

Jesteś mi Uzdrowienie.png przyjacielem?

Zatem ! Witam serdecznie i zapraszam do czytania. (Pomiń to poniżej)

Jesteś mi Podpalenie.pngwrogiem?

Zatem ...! Zamknij tę stronę i .

Walka z rakiem.jpg

Kącik cytatów[edytuj | edytuj kod]

Jedyny Teemo, którego mogę tolerowaćTragolipsus po meczu ze mną

Nie zabiją mnie! Jestem zbyt zbalansowany żeby mnie zabili!Ziomek, dive'ując Irelią (sprzed reworka) trzech przeciwników pod wieżę

Someone ban Yasuo, plsFormułka którą witam się w lobby na rankedzie

Tu liczy się zabawa, a nie tryharding jak w ostatniej grze -.-Trago definiuje dobrą grę, po przegraniu meczu w 8 minut

Speak human language pleaseKolega do dwóch Rumunów, Węgrów (czy coś) którzy w kółko nawijali po swojemu

kyys trashGracz Doom car z EUNE, po zapoznaniu się ze skutecznością tanka Siona w moich rękach

No uMoja ulubiona riposta na każdą obelgę

Dobrze mi z tą nagością. Chyba przestanę się ubierać./Spodobało Ci się? O, to dobrze!z oficjalnej historyjki od Riot Games

Thresh wydaje się podejrzany, ale ostatecznie wychodzi na spoko gościa...Vayne ma rozdwojenie jaźni...Lillia ma PTSD wywołujący stany lękowe...Riven w sumie też, tylko zamiast paranoi jest trochę psychiczna...Ahri i Kindred są w sumie tacy jak klasyczni...Teemo trolluje wszystko i wszystkich...Cassio też, ale nieco brutalniej. Streszczenie lore DuchowegoRozkwitu

Nienawidzę League of Legends każdą cząstką mojego istnienia. Żadna gra nie pozostawiła we mnie tak okropnych urazów. W mojej duszy nie ostało się ni trochę miłości przez tą okropną nad okropności grę.Tekst pewnego streamera (przetłumaczony), z którym dzielę wrażenia

O mnie[edytuj | edytuj kod]


„Dzień sądu nadejdzie.”  p - Teemo z Oddziału Omega

  • Jestem moderatorem, a więc najważniejszym adminem na polskiej Patapedii.
    • Dawno temu byłem jej wiernym i zapalonym edytorem - pisałem naprawdę sporo. Chciałem ją całą uzupełnić. Ale na pewien czas ją porzuciłem i teraz nie wiem, jak doń wrócić...
  • Na LoL Wiki wpadłem tylko na chwilę, a potem się tu zadomowiłem...

a z dodatkami)

  • Wbrew pozorom nie cenię sobie LoL-a. Często w niego gram, ale gdybym mógł, nigdy bym nie zaczynał.
  • Wychowałem się na Kaczorach Donaldach (Gigantach) z lat 90 (późniejsze są lamerskie), komiksach o Asteriksie, oraz książkach o Mikołajku.
  • Lubię używać starych, a wygodnych słów, jak "doń" ("do niego/do niej").
  • Lubię też prawić żarty suche bądź takie, których nikt poza mną nie łapie. [4]
  • Niektórzy uważają mnie za dziwaka... I słusznie ;)

Chcę, żeby świat spotkał koniec! Taaak!

Nie spodziewałem się po Rito portretów aż tak pięknych - Diana jest na tym portrecie po prostu śliczna.

Ja w LoL-u[edytuj | edytuj kod]

(Patrz tabelka wyżej.)

Ta lista meczy wcale nie została ustawiona :3

Co mogę o sobie powiedzieć?

  • Pierwszy raz miałem styczność z League of Legends gdy mój kuzyn grał w ową grę podczas moich odwiedzin. Gra szczerze mnie zafascynowała.

    Uhonorowanie jakie otrzymałem [5]

  • W LoL-a zacząłem grać za sprawą mojej siostry oraz jej narzeczonego. Dzięki nim utworzyłem sobie obecne konto.
    • Aktualnie nikt z nich już nie gra tyle co ja.
    • Kiedyś znajomy zrobił mi konto (o którym dziś nic nie pamiętam!) i uczył mnie grać.
  • Jestem graczem nie wybrzydzającym - toleruję każdą aleję, byle by nie był to ADC lub mid. Jestem słaby z miękkimi postaciami. Preferuję grę tankami bądź tankującymi wojownikami. (Za jednym wyjątkiem).
  • Nie znoszę gdy ktoś z przeciwników spamuje żartem/śmiechem/emotikonem Maestrii. (W przypadku większości postaci sam jednak robię to na okrągło.)
    • Nigdy za to nie flame'uję i nie daję się sprowokować. Zniosę każdego nooba w drużynie.
  • Nigdy nie mówię na koniec gry "GG", by nie dokuczać wrogom. (Chyba, że bardzo mnie wkurzą. Wtedy oczywiście dodaję też "easy", o ile tylko gra była bardzo trudna.)
  • Nigdy nie włączam czatu dla obu drużyn - jestem pewien, że przeciwna drużyna tylko czeka, by mnie zgnębić za popełnione błędy.[6]
    • Czasem jednak tego żałuję - w przypadku zabawnych sytuacji.
  • Przez długi czas byłem Skórkokupcem - czyli graczem, który kupuje sobie fajne skórki, choć nie umie zbyt dobrze grać postaciami.[7]
  • Odkryłem super-skuteczną, sekretną metodę na banalne zdobywanie oceny S (a co za tym idzie, Skrzyń Hextech i Maestrii wysokiego poziomu) na wielu Czempionach. [8]

Posiadane postacie[edytuj | edytuj kod]

Nie są wymienieni alfabetycznie, bo są w kolejności w jakiej ich odblokowywałem.

Niebiescy - szczególnie lubiani.

Złoci - ulubieńcy.

Czerwoni - nie lubiani i nie grani!

Ciekawostka: Początkowo zamierzałem mieć tylko kilka postaci, które bym wytrwale mainował.

Druga ciekawostka: Kiedyś zamierzałem kupić Ahri, bo uważałem ją za najładniejszą Bohaterkę, choć nie miałem zamiaru nią grać. Na szczęście wyrosłem z etapu gimnazjum zanim straciłem PZ-y i zapewniłem sobie granie nieznaną postacią na ARAM-ach niezależnie od rotacji...

Możliwe zakupy[edytuj | edytuj kod]

Ponieważ lubię postacie, które mam, nie ma dużych szans, że nabędę poniższe. Ale w końcu...

  • Talon (Wydaje się być możliwy do grania, a silny.)

Lubię cię Anivio, ale będąc spaczona oraz wyzuta ze współczucia i szczęścia jesteś bardziej w moim typie.

  • Hecarim (Niepewny zakup.)
  • Blitzcrank (Wesoło jest łapać wrogów, a przy tym spamować wkurzającym  śmiechem.)
  • Darius (Bardzo silny, a przy tym jeden z zaledwie dwóch prawdziwych facetów w grze.)
  • Tahm Kench (W celu znalezienia kolejnego OP supporta.)
  • Zac (Na koniec sezonu szóstego podpowiedziano mi go jako dżunglera, który by mi się spodobał.)
  • Dr Mundo (Na koniec sezonu szóstego podpowiedziano mi go jako topowca, który by mi się spodobał.)

Posiadane skórki[edytuj | edytuj kod]

Uwaga: Nie są one wymienione w kolejności ich odblokowania. Ani alfabetycznie. Tylko w chaosie.

Niebieskie - Szczególnie lubiane.

Złote - Ulubione.

  • Moimi ulubionymi seriami skórek są Jurajskie i Mecha.
    • Drugie miejsce zajmują Strażnicy Pustyni i PROJEKTy.
  • Nie wymienię skórek, które mógłbym chcieć mieć, bo nie chcę wychodzić na chciwca.

    Uwielbiałem ten obrazek, aż ktoś mi powiedział, że jego zdaniem jest płaski i nijaki...

Tales from the Rift[edytuj | edytuj kod]

Czyli co mógłbym opowiedzieć przy piwie.

Raczej dużo nie osiągam... Gram bardzo cicho i ostrożnie... Mogę się tylko popisać, że miałem sporo przypadków, iż w mojej drużynie było po około 40 czy 50 śmierci, to moja liczba śmierci wynosiła wtedy zwykle około...3.

  • Kiedyś zdobyłem Graves'em quadrakilla. Dokładnie kiedy to było, nie pamiętam. W każdym razie zwykła rozgrywka. Poszedłem sobie na Blue, a jak wracałem, to się zaczęła walka drużynowa, gdy dotarłem, to wszyscy wrogowie byli poranieni, a ja im skoczyłem na tyły, gdzie szybko skosiłem supporta (Blitzcranka), maga (Lulu), oraz ADC (Caitlyn). Potem, za sprawą zwykłego farta wpadłem na uciekającego junglera (Lodowa Smoczyca Shyvana). Piąty (Renekton) zwiał i zabili go moi koledzy.
  • Zdobyłem też quadrę Nasusem, i to budowanym defensywnie. W dżungli, pomiędzy Redem a Widmami (teraz ostrodziobami, czy jakoś tak) siadłem w krzaczorach, zaczekałem, aż przeciwnicy wejdą... Za moimi plecami była schowana reszta ekipy, obie drużyny wiedziały o sobie, było napięcie... W końcu zaatakowali. Takie były emocje, że szczegółów nie pamiętam. Kliknąłem R i waliłem w Q, żeby jak najczęściej atakować...Zanim się obejrzałem, poleciało zabójstwo, a za nim trzy kolejne. Więcej szczęścia niż rozumu. Piąty (Lucian) zwiał, zabili go w końcu moi koledzy, ale był już poza moim zasięgiem, więc o pentakillu mowy nie było.

Zrzut ekranu nie kłamie.

  • 14.12.2014 r zdobyłem kolejnego quadrakilla Kog'Mawem! Było to bardzo trudne, bo przeżyłem z resztkami zdrowia... Wroga Jinx była groźna. (Ale nawet, gdybym zginął, mógłbym ją dorwać Pasywem.)
  • 29. 12. 2014. zdobyłem quadrę Skarnerem! (Serio!) Zdarzyło się to za sprawą Lodowej Rękawicy i Słonecznej Peleryny. Akali i TF mieli po pół zdrowia gdy ich napadłem i zabiłem przed centrum tej akcji, a Thresh, Riven i Lucian akurat atakowali naszego Nasusa (nieźle nafeedowanego). Nasus poległ, ale ja zdołałem wtedy razem z nim dorwać dwóch. Niestety, Lucian zwiał na moich oczach. Koledzy namawiali mnie, żebym greedował, ale nie ja.
  • 14.04.2014. zdobyłem kolejnego Quadrakilla Kogiem na Howling Abyss. Głównie za sprawą Huraganu Runaana i utrzymania się z tyłu naszej grupy, przez co przeżyłem całą walkę. (Ale i tak to było więcej szczęścia niż rozumu!) A ostatnich dwóch przeciwników popełniło błąd i uciekało z resztkami zdrowia tuż obok siebie. Ulti zrobiło swoje. Ostatni zginął wcześniej i nie odrodził się na czas, więc zabić go nie mogłem.
  • 05.08.2015. zdobyłem kolejnego quadrakilla, Gravesem, na trybie Awanturnicy Czarnego Rynku. To był przełomowy moment w meczu, dopiero po nim wyszedłem na plus i zacząłem coś robić. Przeciwnicy popełnili błąd uznając mnie za nieliczącego się i nie focusując mnie. Wrogi Draven był potworem, ale zabiłem go wraz z Udyrem, Ekko i Lux. Gangplank został zabity przez moich kolegów. (Nie jestem pewien, kogo wtedy zabiłem.) To był trudno mecz. Ale nasza Riven (byliśmy tzw. premade :) ją wycarrowała.
  • 14.11.2015. zdobyłem kolejnego QUADRAKILLA Gravesem (nowym, po zmianach). ARAM. Przez cały mecz dostawaliśmy lanie (pocieszało mnie tylko wkurzanie wrogiego Nocturne'a), a na sam koniec, gdy już gra się kończyła, wybiegłem na ledwie żywych wrogów. Szybko posprzątałem. W momencie, gdy ostatni, Nocturne, padł, nasz Nexus zrobił bum. Widać głupi system postanowił dać mi przynajmniej jedną pociechę na koniec beznadziejnej serii przegranych.
  • 28.03.2016 roku zdobyłem (nie)czystego Quadrakilla Teemem na ARAMie. Biegałem w kółko pozwalając zabijać moją drużynę (tak mi się dobrze grało... ta postać wypacza ludzi), a sam plułem wszystkim, czym mogłem (strzałkami, grzybami i pociskami). I tak, , powybijałem czterech... Niestety, ktoś z mojej ekipy wcześniej zabił piątego.
    • Rety, nie wiem, co mnie opętało podczas tamtej gry... Na serio, pozwalać iść drużynie na śmierć i samemu czekać, aż podejdzie ktoś ledwie żywy by go zabić? Podłe... On naprawdę coś w sobie ma. To sprawia, że grający nim zaczynają zachowywać się jak on...
      • Ale naprawdę dobrze się wtedy bawiłem i jestem dumny, że tak przyczyniłem się do zwycięstwa i zabawy!
  • 07.04. 2016 roku zdobyłem Quadrakilla Nautilusem (tankującym, i to z przedmiotami jak dla supporta!) na ARAMie. Kilkanaście sekund później zabiłem piątego, ale głupia gra nie zaliczyła mi Penty. Tak czy owak, traktuję to jako nieoficjalnego Pentakilla.
  • 11.04. sezonu szóstego zdobyłem na ARAMie kolejnego Quadrakilla, Kogiem pod AP. Było to tuż przed zniszczeniem wrogiego Nexusa. Przy poprzednim unicestwieniu (wrogów) nasz Ryze zabił dwóch, a ja trzech. Tak więc była szansa na Pentę. Przy ostatecznym starciu ja zabijałem jednego po drugim... I, jak na złość, czwartego załatwił ten sam Ryze, kiedy moje Ulti już opadało. A miałem szansę na Pentakilla... To mi zepsuło całą, naprawdę dobrą grę. A przy podsumowaniu gry przeciwnicy nas wyśmiali, że "noobnopenta"...
  • 02.04. sezonu szóstego zdobyłem Quadrakilla Kogiem na ARAMie.
  • 03.04. sezonu szóstego zdobyłem Quadrakilla Aurelion Solem na ARAMie.
  • 04.06. sezonu szóstego zdobyłem Quadrakilla Kog'Mawem w trybie Król Poro.
  • 07.06. sezonu szóstego zdobyłem Quadrakilla Malzaharem na ARAMie. Grałem nim wtedy pierwszy raz w życiu... No, kiedyś grałem nim przeciw botom będąc noobem.
  • 25.01. sezonu siódmego zdobyłem Quadrakilla Anivią na ARAMie. Chwilę po tym, jak wrogi Master Yi zrobił Pentakilla (w dziwny sposób: po prostu zniknął po tym, jak zużył Cios Alfa, aż pojawił się gdzieś z dala od nas... i zabiegł nas od boku i zarżnął).
  • Parę dni przed 29.08. sezonu szóstego zdobyłem Quadrakilla Trollmem na Twisted Treeline w trybie Hexakill.
  • Gdzieś na początku października sezonu szóstego zdobyłem na ARAM-ie Quadrakilla Karthusem. Niestety, wroga Janna była niehonorowym tchórzem i zamiast być szlachetnym (uprzejmie dać mi się zabić) zabiła mnie, gdy z nadzieją podszedłem do niej mając resztki zdrowia.
  • 14.12. przed-sezonu siódmego zdobyłem Trollmo Quadrakilla w trybie Król Poro. Była by Penta, ale głupi wrogi Darius zginął bod naszym laserem, co zaliczyło któremuś z naszych.
  • 13.02. sezonu siódmego zdobyłem Quadrakilla jako Trollmo w trybie ARAM na Howling Abyss.
  • 19.03. sezonu siódmego zdobyłem Quadrakilla jako Skarner w trybie Wyniesienie. Była by penta, ale głupi Darius musiał zarżnąć wrogą Sonę, gdy już biegłem w jej stronę z trzema trupami za pasem - a wroga Evelynn dała mi chwilę później poczwórne zabójstwo.
  • 02.06. sezonu siódmego - Quadrakill jako Vel'Koz w trybie Boty Zagłady.
  • 02.06. sezonu siódmego - Quadrakill jako Aurelion Sol w trybie ARAM. Nawet nie wiedziałem, kiedy go zdobywałem. Ta postać tak ma.
  • 01.10. sezonu siódmego - Quadrakill jako Warwick w trybie ARAM. Czysty fart. Szkoda, że wrogi Taric akurat w tym samym czasie odrodził się w pełni Zdrowia i nie mogliśmy go złapać, bo bronił się pod wieżą.
  • ARAM Tankiem.png
    31.12. na trzy godziny przed rokiem 2018 - Quadrakill jako Nautilus w trybie ARAM. Straszliwa gra, wroga Diana była potworem. Ja jako jedyny w drużynie tankowałem - a że wrogowie mieli czterech AP, nie byli w stanie mnie przejeść. Ale tylko mnie... Dopóki nasz Azir żył, drużyna wygrywała walkę drużynową. Byłem w stanie sam pogonić trzech przeciwników. To jednak było BARDZO trudne do wygrania... Wygraliśmy...
    • Za ten mecz dostałem honory od CAŁEJ drużyny. Tak, cztery w jednym meczu.
  • 04.04. sezonu ósmego - Quadrakill jako Teemo w trybie ARAM. Przy gołym Nexusie (naszym) przeciwnicy próbowali mnie zabić (chyba mnie nie lubili...) jako ostatniego. Zabiłem wszystkich, jednego za drugim. Ale głupi!
  • 26.06. sezonu ósmego - Quadrakill jako Kha'Zix w trybie ARAM. Nie wiedząc co się dzieje zdobyłem go w walce drużynowej. Niestety, wroga Annie była pozbawionym honoru tchórzem i zabiła mnie gdy ja chciałem ja zabić pod wieżą.
  • 01.10. sezonu ósmego - Quadrakill jako Teemo w trybie ARAM, na koniec gry. Żeby było śmiesznie, wrogi Kog'Maw zrobił w czasie tamtej gry 3 quadrakille - za każdym razem ktoś mu uciekał.
  •  ?? sezonu ósmego - Quadrakill jako Teemo w trybie Nexus Blitz, w trybie URF.
  • 24.12. sezonu ósmego - Quadrakill jako Teemo w trybie Nexus Blitz, bez trybu URF.

  • TAK! W końcu! 26.05.2015. na ARAMie (Howlbing Abyss) zdobyłem Varusem czystego PENTAKILLA! Ostatnie zabójstwo sojusznicy mi odstąpili. Ponieważ ARAM to ogółem chaos, nie umiem opowiedzieć, jak to przebiegło. Uhonorowałem całą moją drużynę. Ale i tak przegraliśmy. Żeby było śmieszniej, wszystkie zabójstwo zdobyłem dzięki AutoAtakaom, a nie zaklęciom.
  • 08.08. sezonu szóstego zdobyłem kolejnego PENTAKILLA Varusem na Howling Abyss. Jego przebieg był chaotyczny. Ale koniec był zabawny; wrodzy Kindred schowali się jak najgłębiej pod fontanną, by nie dać mi penty, a kolejno nasz Xerath i ja ich "wypoke'owaliśmy". Ale miłe było z jego strony, że wyraźnie chciał mi pomóc, a nie ukraść zabójstwo.
  • 11.08. sezonu szóstego zdobyłem Pentakilla Trundlem na Howling Abyss. Przez cały mecz dostawaliśmy łupnia, wroga Kata Szmata zdobyła w ósmej minucie pentakilla. Pod koniec wrogowie się zatrzymali (mieliśmy czterech tanków), ale ostatecznie i tak przegraliśmy. W środku gry (dzięki wieżom) zdobyłem potrójne zabójstwo, a w moim zasięgu było dwóch ADC, z których każdy miał jedną trzecią zdrowia (a ja dwie trzecie)... Razem z Leoną ich dopadliśmy i (co miłe) odstąpiła mi oba zabójstwa.
  • 20.12. sezonu szóstego ósmego zdobyłem Penteemokilla jako Teemo w trybie Nexus Blitz. Podczas trybu URF, więc nic dziwnego, skoro ginęli wtedy wszyscy. Ciekawostka: wrogi Master Yi miał ksywę "korean teemo" i wyraźnie brał mnie na cel jako pierwszego.)
  • 23.12. sezonu szóstego ósmego zdobyłem Pentakilla jako mój ulubiony Czempion: Skarner, W trybie Nexus Blitz. Tragolipus i Bertunio świadkami.

  • Pokonani Pretendenci (gracze z najwyższej możliwej dywizji): co najmniej 2.
  • Najkrótsza gra jaką pamiętam: 17 minut i 25 sekund, wygrana. Na pierwszym poziomie ja jako Nautilus oraz nasza Lux poszliśmy do dżungli gdzie spotkaliśmy samotną Sonę i sfagocytowaliśmy ją w try miga. Potem już jej nie widzieliśmy - jej ADC także zniknął. Byli premade'ami (o czym świadczy fakt że mieli prawie identyczne ksywki), zatem można przypuszczać że po tej Pierwszej Krwi się wkurzyli i sobie poszli. Cait wróciła na ostatnie chwile meczu. Pozostałe wrogie trio walczyło dzielnie.
  • Najdłuższa gra jaką pamiętam: 1 godzina, 1 minuta i 29 sekund. Straszna gra. Byłem Teemo supportem i przygotowałem się na tankowanie. Przez pierwszą połowę gry miałem lagi - wywalało mnie z gry, a wszystkie moje komendy spełniały się z kilkusekundowym opóźnieniem. W związku z tym sprzedałem tankowne przedmioty i budowałem się pod AP, żeby grzyby coś robiły - tylko biegałem i je rozrzucałem. W końcu gra się poprawiła, a ja zdecydowałem się zostać z taką rozbudową. Ale i potem nie było łatwo... W końcu jednak wygraliśmy.
  • 78 zabójstw w pół godzinki... Trudne do powtórzenia.

    Raz mi się zdarzyło, że w dniu "Lagi dla wszystkich, Riot pozdrawia" wywaliło mi resztę ekipy, grałem solo przeciwko pięciu. Przegrałem... Z wynikiem 3/0/0. A byli agresywni...
  • Mój rekord zabójstw to (przeciwko botom, bo jestem słaby w zabijaniu ludzi) 78/2/12. To tylko boty, ale sporo mi wyszło.
  • Kiedyś dżunglując Cho'Gathem miałem wynik 14/3/10, a przeciwnicy byli ostrzy... Jedynym ofensywnym przedmiotem, jaki kupiłem był Ząb Nashora.
  • Za innym razem tą samą postacią na topie miałem wynik 14/0/8, ale po prostu przeciwnicy byli słabi i tyle. (Budowałem się na stuprocentowego tanka.)
    • (Te dwa poprzednie osiągnięcia pochodzą z czasów bycia newbem.)
  • Przez jakiś czas miałem zieloną opaskę za dobre współpracowanie, ale po kilku tygodniach ją straciłem. Raczej słusznie, bo zrobiłem się dość nieuprzejmy.
  • 11000 sztuk złota to kawał forsy. Można nim dokończyć całą rozbudowę :P

    Kiedyś grając Anivią na Howling Abyss miałem wynik 16/3/43. Przy drugiej śmierci miałem 11 tysięcy sztuk złota! Błyskawicznie dokończyłem tymi pieniędzmi rozbudowę. Ale i tak przegraliśmy...
  • Za innym razem, tą samą postacią i na tej samej mapie skończyłem z wynikiem 16/1/35 (zginąłem we wczesnej fazie gry). W całym meczu zdobyłem łącznie 14 995 sztuk złota. Gdy wygraliśmy, miałem 11 395 sztuk złota! To mógł być nowy rekord, ale dokładnego wyniku poprzedniego osiągnięcia nie pamiętam, zatem ocenić się nie da.
  • Aż mi było wrogów szkoda. Czasem.

    28.04.2015. zdobyłem na ARAMie wynik 43/11/28 pewnym małym, wrednym szczurem. Szanse były dość wyrównane. Biedni przeciwnicy! 
  • I ta akcja, kiedy w pojedynkę wypadłem na dwóch przeciwników zaczynających walkę ze SmokiemSmokiem, załatwiłem obydwu, a potem dobiłem smoka nie tracąc połowy zdrowia... Bezcenne.

    07.08.2015. dostałem zieloną opaskę (współpraca) na profil przywoływacza. Ogółem tego dnia same sukcesy, ale to najważniejsze. Niestety, już mi ją odebrali. Ciekawe, dlaczego.
  • Doszedłem do PLATYNY!
    • Grając głównie jako Teemo-Tank-Support.
    • Nigdy nie nauczyłem się grać z kamerą nie-przyczepioną do postaci.
    • A wielu umiejętności używam poprzez kliknięcie w ikonkę, a nie klawisz.
  • 20.01. (pierwszy dzień sezonu szóstego) dostałem zieloną opaskę za współpracę. Jak szybko mi ją odbiorą?
    • Około dwóch tygodni później mi ją odebrano. I dano na nowo...
    • 19.02 (lub 18.02) mi ją odebrano, bo poprosiłem wrogą drużynę, by zaraportowała jednego typka z mojej drużyny za okropny hejt. (Chyba z tego powodu.)
  • Kiedyś grałem jako Teemo na topie przeciw Garenowi. Nie pozwalałem mu farmować ani wychodzić spod wieży. Głównie stał w miejscu, a jeśli się wysuwał do przodu, obijałem go. Parę razy zginął. Przegraliśmy, ale bawiłem się dobrze. Przy podsumowaniu gry napisałem, że był ubaw. Garen zaś odpisał mi "stfu" i wyszedł. Chociaż wygrał, więc powinien mieć miły nastrój...! Nie ma to jak poczucie, że zepsuło się komuś radość z wygrania.
  • Innym razem (wydarzyło się to dwa razy, w dwóch grach), gdy grałem na ARAMie (tym samym typkiem) uparcie spamowałem śmiechem. W końcu to dozwolona, ale potężna broń. Po (tak zwanym) "Easy GG" okazało się, że zostałem zaraportowany przez przeciwników. Nie ma to jak poczucie, że złamało się silną wolę przeciwnika.
  • 100 000 PZów.png
    Zebrałem 100 000 IP icon.png!
    • Dla porównania: nowo wydany Bohater kosztuje 7800. To maksymalna cena jednej postaci.
    • Po zamianie IP icon.png na BE icon.png wyszło ponad 279 tysięcy nowej waluty.
  • 07.02. sezonu siódmego wykonałem epicką akcję Nautilusem, gdy gonili mnie Aatrox i Gnaar. Obydwaj mieli mniej niż 25% Zdrowia, ale ja około 30% i nie zadawałem zbyt dużo obrażeń - a te ich stuny i leczenie... Powoli, będąc obijanym, podbiegłem do szyszki za leżem Barona i zdetonowałem ją, wpadając do jamy. Oczywiście, przeciwnicy nie byli głupi, więc też tam wskoczyli. A ja w desperacji uderzyłem Barona, który wściekł się i... zabił ich obydwu. Ja bym nawet to przeżył (bo tankowałem, a tarcza właśnie mi się odrodziła), zdołałem już się od potwora oddalić, ale cholerny Malzahar mnie znalazł i zabił. (Ogółem to była gra 4 na 5, chociaż z nafeedowaną Riven w ekipie, a ja na bocie wspierałem Blitza który początkowo był dżunglerem... Wygraliśmy.)
  • 06.08. sezonu siódmego miałem ARAM-a Dravenem, w którym nie zginąłem ani razu. Ale przyznam, że mecz był ekstremalnie prosty i łatwy, żadnej satysfakcji z tego nie było.

Mój blog (ten pośrodku) znalazł się wśród oficjalnie polecanych!

Inna twórczość[edytuj | edytuj kod]

Przypisy

  1. Anivia była pierwszą postacią jaką poznałem i grałem, Cho'Gath był pierwszym kogo kupiłem po utworzeniu konta.
  2. Nie przekonują mnie filozoficzne bzdury Ionian, ale sądząc po tle z portretów postaci jak Sona, to naprawdę ładna kraina.
  3. Gdybyś to przeczytała i wzięła na poważnie: to dowcip. Ja "tylko" szczególnie Cię tu cenię.
  4. Bo nikt poza mną nie czytał tylu "Fistaszków" czy starych "Kaczorów Donaldów". Odwołuję się do nich w żartobliwych nawiązaniach dobrze wiedząc, że nikt nie zrozumie. Ale mnie to bawi, więc tak robię...
  5. Po zrobieniu tego obrazka (a przed wprowadzeniem nowego Honoru) dostałem jeszcze jedno trzecie uhonorowanie
  6. Nieufność.
  7. A potem skończyły się skórki do kupienia i pozostało tylko nauczyć się grać...
  8. Nic nie powiem.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.