Uwaga: Nie jesteś zalogowany. Jeśli wykonasz jakąkolwiek zmianę, Twój adres IP będzie widoczny publicznie. Jeśli zalogujesz się lub utworzysz konto, Twoje zmiany zostaną przypisane do konta, wraz z innymi korzyściami.

Edycja może zostać wycofana. Porównaj ukazane poniżej różnice między wersjami, a następnie zapisz zmiany.

Aktualna wersja Twój tekst
Linia 47: Linia 47:
   
 
== Strażnik Łańcuchów ==
 
== Strażnik Łańcuchów ==
  +
Okrutny i przebiegły Thresh to duch, który słynie z dręczenia śmiertelników i łamania ich ducha powolnymi i potwornymi torturami. Jego ofiary cierpią jeszcze po śmierci, ponieważ Thresh znęca się nad ich {{ai|Potępienie|Thresh|duszami}}, więżąc je w swojej {{ai|Mroczne Przejście|Thresh|latarni}}, gdzie cierpią w agonii przez wieczność.
Przerażający upiór znany jako Thresh był niegdyś prostym, chociaż posiadającym swoje demony człowiekiem. W epoce dawno zapomnianej przez czas był tylko pomniejszym strażnikiem, którego życie polegało na ochronie pradawnej magicznej wiedzy. Zakon powstał na {{gi|Wyspy Cienia|Błogosławionych Wyspach}}, które od reszty świata oddzielała blada mgła.
 
   
  +
W dawno zapomnianych czasach, mężczyzna, który później stał się Threshem, był członkiem zakonu zajmującego się gromadzeniem i ochroną wiedzy. Mistrzowie zakonu powierzyli mu ochronę ukrytego podziemnego skarbca wypełnionego niebezpiecznymi i spaczonymi artefaktami. Thresh miał niezwykle silną wolę i był bardzo systematyczny, co czyniło go idealnym do tego zadania.
Panowie zakonu doceniali lata służby Thresha, dlatego postanowili powierzyć mu misję strzeżenia krypt pod miastem '''Helia'''. To tam właśnie trzymano rozległą kolekcję niebezpiecznych artefaktów. Jako jednostka o silnej woli i metodycznym podejściu do zadań, Thresh był idealnym kandydatem... Jednak nawet wtedy bracia nie mogli zignorować jego skłonności do okrucieństwa. Chociaż nie objawiły się jeszcze wtedy w morderczy sposób (lub przynajmniej nic mu nie udowodniono), wielu członków zakonu go odtrącało.
 
   
  +
Skarbiec strzeżony przez Thresha znajdował się głęboko pod cytadelą w centrum wyspy i zabezpieczono go runami, magicznymi zamkami oraz potężnymi zaklęciami. Spędzanie czasu w obecności mrocznej magii zaczęło wpływać na Thresha, ponieważ odkryła ona u niego wrodzoną skłonność do okrucieństwa. Przez lata relikty wykorzystywały jego brak pewności siebie, prowokując go za pomocą największych strachów i karmiąc się goryczą.
Wkrótce stało się jasne, że nie bez powodu otrzymał zadanie utrzymujące go w odosobnieniu. Poczuł się oszukany. Długie lata spędzone w osamotnieniu miały na niego wielki wpływ. Thresh stawał się coraz bardziej zgorzkniały i zazdrosny, wciąż patrolując długie korytarze jedynie w towarzystwie oświetlającego kostura i pełnych gniewu myśli.
 
   
  +
Złość Thresha ujawniała się w niekontrolowanych aktach okrucieństwa, gdy jego talent do wykorzystywania słabości się rozwijał. Powoli wyrywał strony z żywej książki, wczepiając je znowu, gdy wyrwał wszystkie. Zadrapywał powierzchnię lustra, w którym znajdowało się wspomnienie starożytnego maga, aż stało się matowe, więżąc mężczyznę w ciemności, tylko po to, aby je wypolerować i zacząć cały proces od nowa. Każda tajemnica chce, aby ją wypowiedzieć, podobnie jak zaklęcie, a Thresh odmawiał tego każdego dnia. Zaczynał inkantację, pozwalając, aby słowa spływały z jego ust, a następnie przerywał ją tuż przed wypowiedzeniem ostatniej sylaby.
Wreszcie, gdy armie {{ii|Ostrze Zniszczonego Króla|szalonego króla}} przebiły się przez mgłę i przybiły do brzegu Błogosławionych Wysp, przyszedł odpowiedni moment.
 
   
  +
Stał się niezwykle skuteczny w zacieraniu wszelkich śladów swojego okrucieństwa, aby w zakonie uważano go nadal za przykładnego strażnika. Skarbiec był tak ogromny, że nikt nie znał jego zawartości równie dobrze co Thresh. Zakon zapomniał więc o pomniejszych artefaktach, podobnie jak sam Thresh.
W głębi duszy Thresh był zachwycony myślą o nadchodzącej rzezi. Władca najeźdźców miał obsesję na punkcie wskrzeszenia zmarłej żony, a Thresh po dobroci doprowadził go do owianej legendą wody życia.
 
   
  +
Nienawidził faktu, że musi ukrywać swoją staranną pracę. Wszystko, czym się opiekował, było złe lub spaczone – dlaczego nie powinien móc robić tego, co chce?
Tylko najznamienitsi członkowie zakonu mieli dostęp do ukrytych katakumb, w których trzymano wodę. Mając u boku najwspanialszych wojowników króla, Thresh śmiał się w twarz strażnikom tego świętego miejsca i wyżynał ich bez mrugnięcia okiem. Nareszcie miał zdobyć to, co mu się należało.
 
   
  +
W skarbcu przechowywano wiele magicznych artefaktów, ale żadnych ludzi. Jednak pewnego dnia przyprowadzono człowieka zakutego w łańcuchy. Był czarnoksiężnikiem, który wypełnił swoje ciało magią leczącą każdą, nawet najpoważniejszą, ranę.
Tylko ci, którzy tam byli, mogliby naprawdę zdradzić szczegóły wydarzeń, gdy król zanurzył martwe ciało żony w wodzie. Jednak skutki zdarzenia wstrząsnęły potem całą {{gi|Runeterra|Runeterrą}}.
 
   
  +
Thresh ucieszył się z tego prezentu – stworzenie, które może odczuwać wszelkie cierpienie, ale nigdy nie umrze. Zabawka, którą będzie mógł bawić się przez wiele lat. Zaczął systematycznie obdzierać go ze skóry za pomocą haków i wykorzystywał łańcuchy, aby otwierać rany, dopóki się nie zaleczyły. Zaczął nosić ze sobą łańcuchy podczas patrolowania skarbca, rozkoszując się przerażeniem czarnoksiężnika, gdy ten usłyszał ich zbliżający się dźwięk.
Niszczycielska fala uderzeniowa mrocznej energii przeszyła Helię i rozlała się na całe Błogosławione Wyspy. Jednocześnie blada mgła okalająca archipelag stała się czarna, mroczna i niebezpieczna. Każda żyjąca istota na jej drodze ginęła w okamgnieniu, jednak dusze poległych nie mogły zaznać spokoju, zawieszone w niespokojnym stanie między życiem i śmiercią. Thresh był jednym z pierwszych ogarniętych mgłą... Jednak gdy inni krzyczeli w agonii, on przyjął swój los z uśmiechem.
 
   
  +
Ze względu na to, do czego dochodziło w skarbcu, Thresh jeszcze bardziej zdystansował się od zakonu. Posiłki spożywał w swojej podziemnej komnacie oświetlanej pojedynczą latarnią i rzadko wychodził z katakumb. Przez brak światła słonecznego jego skóra stała się niezwykle blada, a twarz wychudzona i zapadnięta. Członkowie zakonu zaczęli go unikać, a gdy doszło do serii tajemniczych zniknięć, nikt nie pomyślał o zbadaniu siedziby Thresha.
Zrujnowanie uczyniło z niego okropnego upiora, który mógł teraz dręczyć innych bez strachu przed karą czy strażnikami moralności.
 
   
  +
Gdy wydarzyła się katastrofa znana jako Ruination, magia odebrała życie wszystkim mieszkańcom wysp i sprowadziła na nich nieśmierć. Gdy inni krzyczeli w agonii, Thresh się nią rozkoszował. Po kataklizmie stał się przerażającym widmem, jednakże w przeciwieństwie do innych, których spotkał taki sam los, Thresh nie utracił swojej świadomości. Jego zamiłowanie do tortur oraz zdolność wyczuwania słabości stały się silniejsze.
Przez następne tysiąclecia jego wygląd zmieniał się, odzwierciedlając okrutną naturę, drzemiącą w sercu Thresha jeszcze za życia. Ku rozbawieniu Thresha okazało się, że większość dusz uwięzionych przez Czarną Mgłę utrzymała jedynie część swojej tożsamości. Los dotknął nawet najsilniejszych z najeźdźców, takich jak {{ci|Hecarim}} czy '''Ledros''', podczas gdy Thresh tylko rósł w siłę.
 
   
  +
Rozkoszował się możliwością dalszego szerzenia okrucieństwa bez obawy o odwet, nieskrępowany ograniczeniami śmiertelności. Jako upiór Thresh mógł dręczyć żywych i umarłych bez końca, rozkoszując się ich rozpaczą, zanim skazywał ich duszę na wieczne cierpienie.
Wiedziony pogardą dla tych, których uważał za słabsze dusze, lubował się w torturowaniu tych, którzy najbardziej się go obawiali. Nieważne, jak nieugięte i silne w wierze były jego ofiary, Thresh zawsze odbierał im nadzieję w powolny i okrutny sposób. Poznawał ich obawy i słabości i bawił się nimi aż do samego końca. Dopiero gdy ich życie wisiało na włosku, ukochane osoby zostały odebrane, a wszelka nadzieja porzucona, Thresh korzystał ze swych zakończonych hakami łańcuchów, aby przyciągnąć ofiary w swoje nieumarłe objęcia.
 
   
  +
Teraz Thresh poszukuje wyjątkowych ofiar: mądrych, wytrzymałych i o silnej woli. Największą radość czerpie z torturowania ich do chwili, gdy stracą całą nadzieję, a potem rozdziera je za pomocą haków i łańcuchów.
Nawet wtedy śmierć nie przynosiła ukojenia. Złoczyńca wyrywał duszę każdego, kogo sobie upatrzył, i zamykał ją w przeklętej latarni, z wnętrza której miała obserwować jego niecne występki aż po kres czasu.
 
   
  +
== Zbiory ==
Tylko jednej duszy udało się kiedykolwiek uciec.
 
  +
Nad polami niósł się złowieszczy odgłos zgrzytania metalowymi łańcuchami. Niezwykła mgła zasłoniła księżyc i gwiazdy, a zwyczajowy szum owadów był nieobecny.
   
  +
Thresh zbliżył się do zniszczonego domostwa. Uniósł swoją latarnię, ale nie po to, aby przyjrzeć się otoczeniu, ale aby zajrzeć do środka. Wnętrze latarni przypominało rozgwieżdżone niebo, dzięki tysiącom zielonych, świecących kul. Zawrzały, jakby chciały uciec przed spojrzeniem Thresha. Jego usta wykrzywiły się w groteskowym uśmiechu, a zęby rozbłysły od poświaty. Każde światełko było dla niego cenne.
{{ci|Senna}}, jedna ze znienawidzonych „strażniczek światła”, zginęła w starciu z Threshem w opuszczonej złowieszczej krypcie. Jej zrozpaczony mąż {{ci|Lucian}} przez lata poszukiwał Thresha. Polowanie stało się jego obsesją, a rozpacz i żałoba całkowicie pochłonęły jego życie. Thresh nie mógł sobie wyobrazić nic przyjemniejszego.
 
   
  +
Za drzwiami rozpaczał mężczyzna. Thresha przyciągnął jego ból. Wiedział, że człowiek ten cierpi.
Zanim jednak zdołał pochwycić duszę Luciana, rozpaczliwe trafienie rozbiło jego latarnię, uwalniając Sennę.
 
   
  +
Thresh pojawił się u niego tylko raz, wiele lat temu, ale od tego czasu odebrał mu wszystkich bliskich: poczynając od ulubionego konia, przez matkę, brata, a kończąc na służącym, który stał się przyjacielem ofiary. Widmo nie chciało stwarzać pozorów, że zgony były naturalne. Pragnęło, aby mężczyzna wiedział, kto odpowiada za każdą stratę.
Zaintrygowany więzią łączącą śmiertelników potwór postanowił pozwolić im się nacieszyć tym nieznaczącym triumfem. Wiedział dobrze, że gra światła i cieni jeszcze się nie skończyła...
 
  +
  +
Duch przeszedł przez drzwi, zgrzytając ciągnionymi przez siebie łańcuchami. Ściany były wilgotne i brudne. Mężczyzna wyglądał koszmarnie: jego włosy były długie i zaniedbane, a skóra pokryta świeżymi strupami powstałymi w skutek drapania. Jego jedwabny strój, niegdyś wspaniały, był teraz podarty i postrzępiony.
  +
  +
Mężczyzna skurczył się, gdy zobaczył zielony blask i zasłonił oczy. Otrząsnął się i zaczął się coraz bardziej cofać w kąt.
  +
  +
„Proszę. Błagam, tylko nie ty” – wyszeptał.
  +
  +
„Dawno temu stałeś się moją własnością”. Głos Thresha załamał się, jakby nie był używany od wieków. „Pora na zbiory...”.
  +
  +
„Umieram” – powiedział mężczyzna. „Jeżeli chcesz mnie zabić, to lepiej się pospiesz”. Wysilił się, aby spojrzeć na Thresha.
  +
  +
Na twarzy widma zagościł szeroki uśmiech. „Nie pragnę twojej śmierci”.
  +
  +
Lekko uchylił drzwiczki latarni. Ze środka dobiegły dziwne dźwięki – brzmiały jak symfonia krzyków.
  +
  +
Mężczyzna na początku nie zareagował. Głosów było tyle, że zlały się w dźwięk przypominający zgrzytanie szklanych odłamków. Jego oczy rozszerzyły się w przerażeniu, gdy rozpoznał głosy błagające ze środka latarni. Usłyszał matkę, brata, przyjaciela, a na końcu głos, którego bał się najbardziej: swoich dzieci, które wyły, jakby palono je żywcem.
  +
  +
„Coś ty uczynił?” – krzyknął. Sięgnął po zniszczone krzesło i cisnął nim w Thresha z całej siły. Przeleciało przez niego, nie czyniąc mu krzywdy, co wywołało śmiech upiora.
  +
  +
Z furią w oczach mężczyzna rzucił się na widmo. Haki na łańcuchach śmignęły niczym węże. Trafiły mężczyznę w klatkę piersiową, łamiąc żebra i przebijając serce. Mężczyzna padł na kolana, a na jego twarzy zagościła agonia.
  +
  +
„Zostawiłem ich, aby byli bezpieczni” – powiedział mężczyzna. Z ust popłynęła krew.
  +
  +
Thresh mocno szarpnął łańcuchem. Przez chwilę mężczyzna się nie poruszył. Potem zaczęły się żniwa. Powoli i w okrutny sposób został wyrwany ze swego wnętrza. Jego ciało drgnęło gwałtownie, a krew trysnęła na ściany.
  +
  +
„Teraz zaczynamy” – powiedział Thresh. Wyciągnął schwytaną duszę, która pulsowała na końcu łańcucha, i uwięził ją w latarni. Puste ciało mężczyzny upadło na ziemię.
  +
  +
Thresh podążył za czarną mgłą z dala od domostwa, wysoko unosząc swoją latarnię. Dopiero po jego odejściu i zniknięciu mgły owady wznowiły swój nocny koncert, a gwiazdy ponownie zalśniły na niebie.
   
 
{{Przypisy}}
 
{{Przypisy}}

Należy pamiętać, że wkład na League of Legends Wiki jest udostępniany na licencji CC-BY-SA

Anuluj Pomoc w edycji (otwiera się w nowym oknie)